piątek, 31 października 2014

Wypadki antyżydowskie w Kielcach


Wypadki antyżydowskie w Kielcach w dniach 6 -14 lipca 1921 roku, czyli rzecz o "bandyceniu" się powstańców górnośląskich.


Wypadki antyżydowskie, o których będzie mowa w poniższym tekście, są mało znanym wydarzeniem wśród kielczan. Tym bardziej, że fakt ten jest stale pomijany w literaturze dot. historii żydów (Jako obywateli Polski wyznania mojżeszowego.) w Kielcach. O wydarzeniach tych wspomniał Krzysztof Urbański w swoim Słowniku historii kieleckich Żydów, Kielce 1995. Natomiast w takich publikacjach jak Śladami cieni. Przewodnik po żydowskich Kielcach, czy najnowszej przedstawianej jako „monumentalne dzieło” Kielce przez stulecia, nie znajdziemy o tych wydarzeniach nawet wzmianki, mimo że w swoim założeniu publikacje te, miały służyć szerszemu gronu odbiorców. Może tym, którzy próbowali zamieść te wydarzenia - mówiąc kolokwialnie - pod dywan, udałoby się to, gdyby nie postać posła dr-a Jerzego Rosenblatta1. Bo to właśnie w wyniku jego poselskiej interpelacji zachował się poniżej przedstawiony dokument, znajdujący się w Archiwum Państwowym w Kielcach. W aktach również znajduje się list żyda nazwiskiem Szpiro, list ten był dołączony do poselskiej interpelacji i informował o zaistniałych wypadkach, niestety bez adresata. Zacytowano także informację z Gazety Kieleckiej na temat tych wydarzeń. Dzięki tym źródłom możemy dowiedzieć się co się działo w Kielcach w lipcu (nomen omen) w dniach 6-14, 1921 roku. Artykuł wzbogacają i dopełniają cenne informacje pozyskane z Centralnego Archiwum Wojskowego.

Początek niepodległości był czasem trudnym dla społeczności żydowskiej w Kielcach, stanowiącej ok. 1/3 mieszkańców w 40 tys. mieście. Już bowiem 11 listopada 1918 roku doszło do zajść antyżydowskich, w których zginęło 4 żydów, a ok. 100 zostało rannych. Sprawcy pogromu zostali osądzeni dopiero w 1922 roku i skazani na kilka miesięcy więzienia. Świadczy to o tym, że władzom zbytnio nie zależało na ukaraniu winnych. Sytuacja była cały czas napięta. Żydzi bojkotowali sklepy polskie, Polacy żydowskie. Jeszcze w styczniu 1922 roku Dowództwo Okręgu w Przemyślu informowało Starostwo w Kielcach, że otrzymało informację o rosnących niepokojach, w związku z nadchodzącym procesem2.

W atmosferze wzajemnej wrogości do Kielc zaczęli przyjeżdżać - w lipcu 1921 roku - sfrustrowani żołnierze, po nierozstrzygniętych walkach o Śląsk (rozstrzygnięcia zapadły dopiero w październiku 1921 roku). III Powstanie Śląskie było konsekwencją przegranego plebiscytu z 20 marca 1921 roku. Polacy po tym jak Komisja Plebiscytowa przyznała większość spornego terenu Niemcom, ogłosili strajk generalny, a w nocy z 2 na 3 maja rozpoczęły się działania zbrojne. Mimo początkowych sukcesów, Niemcy przystąpili do kontrofensywy zadając ciężkie straty powstańcom wspieranym przez Wojsko Polskie i ochotników z Polski. Działania te wymusiły rozmowy pokojowe. Już 11 czerwca w wyniku negocjacji Komisji Międzysojuszniczej podjęto decyzję o częściowej demobilizacji i wycofaniu wojsk. Następne rozkazy precyzowały plan wycofania sił zbrojnych - w pięciu etapach - poza granice Górnego Śląska do stacji zbornych. Stacja Herby pod Częstochową była punktem zbornym dla Grupy Północnej wojsk powstańczych3. Pierwsze pociągi pancerne wraz z wojskiem opuściły Górny Śląsk 5 lipca 1921 roku4. To właśnie żołnierze tej grupy trafili do Kielc.

Wydając rozkazy o demobilizacji, dowództwo podkreślało, aby wojska wycofywały się w porządku i dyscyplinie. Ostrzegano również, że wszelkie „wybryki” będą surowo karane. Zapewne dlatego, że już na Śląsku zaczęły występować problemy z dyscypliną i „bandyceniem” się powstańców. Jak wynika z rejestru karnego Grupy Północnej w dniach od 31 maja do 25 czerwca 1921 roku, zanotowano 69 przestępstw (kradzieży, morderstw, rozbojów, w tym 6 gwałtów)5. Problem był tym większy, że nie dotyczył tylko szeregowych żołnierzy ale i oficerów:
Doszło do mojej wiadomości, że oficerowie i d-cy [dowódcy] oddziałów powstańczych nie zawsze zachowują się tak, jak to wymaga ich stanowisko. Mianowicie: miało miejsce wspólne upijanie się, co demoralizuje powstańców (podwładnych). (…), zdarzają się wypadki nieprawnych rekwizycji, nawet na własną korzyść, jak bielizna i inne rzeczy. (…), że oficerowie i d-cy oddziałów powstańczych kupują lub biorą jako podarunki od powstańców różne rzeczy, które pochodzą z rabunków6.

Cała Grupa Północna liczyła, od 5 do ponad 9 tys. żołnierzy. Co ciekawe ok. 1300 żołnierzy to byli tzw. „poznańczycy” czyli żołnierze i ochotnicy z Poznania i jego okolic7Ludzie zdyscyplinowani, ale i tacy którzy nie przepadali za mieszkańcami Kongresówki.

Na stan psychiczny żołnierzy, miał również niewątpliwie wpływ chaos organizacyjny, gdyż pociągi z żołnierzami krążyły między Częstochową a Kielcami. I tak 6 lipca pociągi przyjechały do Kielc, aby zaraz odjechać do Herbów pod Częstochową do swojej stacji zbiorczej. Już 9 lipca z rozkazu majora Romana Abrahama (późniejszego generała)8 trafiły znowu do Kielc, skąd 14 lipca powróciły do Częstochowy. Problem, mógł wynikać również ze względu na nazewnictwo, ponieważ również w Kielcach istniała osada kolejowo robotnicza i przystanek kolejowy Herby (obecnie północna zachodnia dzielnica Kielc). Nazwany tak, ze względu na nawiązane połączenie Kielc właśnie z Herbami pod Częstochową.

Przebieg wypadków poznajemy z dokumentu datowanego na 28 lipca 1921 roku sporządzonego przez Komendę Okręgu III Policji Państwowej w Kielcach (odpowiednik dzisiejszej komendy wojewódzkiej) przygotowanego na polecenie Starostwa. Aby nie zostać posądzonym o stronniczość, autor przedstawia poniżej pełny tekst tego raportu, żeby czytelnik mógł sam wyrobić sobie zdanie na ten temat. Autor, również nie poprawiał błędów i formy dokumentu, aby czytelnik poznał „klimat” i „język” tamtych dni:
Sprawozdanie9
W dniu 6 lipca b. r. [1921] do Kielc przybyły 4 pociągi pancerne z powstańcami Górnoślaskimi10. Pociągi owe zatrzymano na stacji Herby. Za cały czas swego pobytu w Kielcach powstańcy, puszczeni do miasta bez żadnej kontroli, dopuszczali się w Kielcach gwałtów na ludności żydowskiej i napadów na sklepy i mieszkania prywatne na krańcach miasta. Uzbrojeni w rewolwery i ręczne granaty, wałęsali się po Kielcach, bili żydów i obcinali im brody. Gwałtów i napadów dopuszczali się powstańcy jedynie na ludności żydowskiej którą obiecywali wyrżnąć. Przy aresztowaniach awanturników przez policję powstańcy stawiali we wszystkich wypadkach czynny opór i zbierając się w zbrojny tłum grozili napadem na Komendę Policji. W dniu 10/7 zostało w niedzielę na ulicy Małej przy aresztowanych dwóch powstańców, którzy przechodząc po wspomnianej ulicy, bili napotkanych żydów. Przyaresztowani zostali odstawieni, po spisaniu doniesienia, do Komendy Placu11. Dowiedziawszy się o aresztowanych znajdujący się w mieście powstańcy zebrali się tłumnie przed Komendą Powiatową12, żądając wypuszczenia aresztowanych a następnie uzbrojeni w rewolwery wtargnęli na inspekcję policji. Przekonawszy się że aresztowani zostali odstawieni do Komendy Placu, udali się tam, gdzie uzyskali zwolnienie aresztowanych. Rozzuchwaleni będąc w dużej ilości w Kielcach /około tysiąca do tysiąca pięciuset ludzi/ powstańcy chodząc gromadami poczęli tegoż dnia rzucać się masowo przy pomocy szumowin miejskich na sklepy przy ulicy St. Warszawskiej13, w których rabowano towar. Ze względu na to iż wypadki rozwijały się bardzo szybko i awantury i napady mogły przybrać charakter masowego bicia żydów i rabunków, będący w służbie Podkomisarz Weychert zwrócił się z meldunkiem do starostwa prosząc o wezwanie wojska w celu stłumienia rozruchów wraz z policją która w danym wypadku była bez pomocy bezsilna wskutek małej swej liczebności14.
Na prośbę starostwa tutejsza Komenda Placu zawezwała trzy kompanie wojska z oddziałem kulomiotów, którymi to oddziałami w porozumieniu z podkomisarzem Weychertem kierowali zastępca komendanta miasta kapitan Wójcicki i porucznik Szyszko. Przez wysłanie silnych wojskowych patroli, sytuacja w mieście bez agresywnych wystąpień tychże została opanowana.
Powstańcy widząc silne oddziały, wycofali się z miasta. W dniu wspomnianym wyżej t. j. 10 lipca przejechało przez tutejsze stacje kilka transportów z Górno-Ślązakami. W czasie postoju tych transportów stacja Kielce była otoczona przez kordon wojskowy i policję kolejową która Górno- Ślązaków do miasta nie dopuszczała. Następnych dni poza rabunkami, których dopuszczali się powstańcy na krańcach miasta tłumnych wystąpień i grabieży w centrum Kielc nie było. Dnia 15 lipca pociągi pancerne z powstańcami wyjechały z Kielc w stronę Częstochowy. W czasie swego pobytu Górnoślązacy dopuścili się następujących przestępstw:
1/ Dnia 7/VII br. zrabowało 5 powstańców górnośląskich w garkuchni przy ul. St. Warszawskiej N 83 na szkodę Gerszla Maara wiktuaty i pieniądze ogólnej wysokości 5000 mk.
2/ Dnia 9/VII br. skradziono Józefowi Mikołajczykowi podczas jego pobytu w restauracji Semika przy ul. Nowo-Warszawskiej15 zabrano notes zawierający kwotę 6500 mk. oraz dokumenty osobiste.
3/ Kozłowskiemu Herszowi mieszkańcowi Jędrzejowa podczas jego pobytu w mieszkaniu Kalmy Sandato zam. w Kielcach przy ulicy St. Warszawskiej N 12 z towaru łokciowego na ogólną sumę 5200 mk.
III/ Dnia 10/VII br. zrabowano z mieszkania Moszka Majerowicza w Kielcach ul. St. Warszawska N 72 7 par kamaszy wartości 25000 mk.
2/ Jakóbowi Wajemanowi zam. w Kielcach ul. Silniczna N 16 zabrano z mieszkania garderobę i bieliznę damską i męską ogólnej wartości 700000 mk.
3/ Na stacji kolejowej w Kielcach pobili powstańcy w tym samym domu kilku żydów przyczem jednemu z nich, a mianowicie Sanderowi Leherowi zam. w Kielcach ul. Bodzentyńska N 5 zabrano 40 funtów drożdży wartości 4800 mk.
IV/ Dnia 11/VII br. czterech powstańców górnośląskich wpadło do restauracji Jakóba Tedermana w Kielcach Rynek 20 i zabrało mu 2 czy 3 butelki wódki wartości 1000 mk.
2/ Do mieszkania Ruchli Naftulewicz zam. w Kielcach ul. Nowy Świat wpadło trzech powstańców i zabrano jej parę kamaszy wartości 1000 mk.
3/ Jurzo Bani zam. w Kielcach ul. Podwalna N 12 podczas pobytu jego w domu Józefa Detki w Niewachlowie wpadło tamże kilku powstańców i zabrano mu 2000 mk i 10 kwart mleka.
4/ Na mieszkanie Hany Lachtiger zam w Kielcach ul. Niewachlowska N 157 napadło kilku powstańców górnpśląskich uzbrojonych w granaty ręczne i zrabowali jej 2000 mk. Oraz towar łokciowy i chusteczki do nosa na ogólną sumę 150 000 mk.
5/ Do mieszkania Baranowskiego Hajma zam. w Kielcach ul. Niewachlowska L. 9 wpadło kilku powstańców i zrabowano mu 5000 mk.
IV/ Dnia 14/VII br. o godz. 1 m 20 w nocy wpadło kilku powstańców i uzbrojonych w granaty ręczne do garbarni Kazimiera w Kielcach ul. Niewachlowska i zrabowali skórę oraz garderobę męską i damską. Wysokości szkody dotychczas nie ustalono.
Dochodzenie w tychże sprawach przesłano już częściowo do P. Sędziego Sl. I Rew. w Kielcach który tak samo prowadzi w dalszym ciągu. Reszta dochodzeń w tychże napadach w miarę wykończenia tychże zostanie również przeczytaną wspomnianemu powyżej p. Sędziemu Śledczemu do decyzji. O udział w tychże napadach jak również o kupno od powstańców zrabowanych rzeczy zostali przyaresztowani i osadzeni w więzieniu w Kielcach: Krzyżanowski Wawrzyniec, Chyb Henryk, Kuchta Józef, Siekański Stefan i Pawłowski Franciszek.

Dzień 11 lipca 1921 roku, tak opisywał I. Szpiro w liście do nieznanego adresata. List był dołączony do interpelacji poselskiej posła Rosenblatta:
Dziś rano chciałem jechać do Warszawy, ale wróciłem z dworca do domu. Uciekłem stamtąd, przyczem zdołałem zaledwie ocalić życie. Górnoślązacy zranili wiele osób. Mnóstwo osób, jadących z Miechowa, Jędrzejowa, Radomia do Warszawy, wysiadał z wagonów, nie można bowiem zupełnie jeździć pociągiem16.

Smutne - tak natomiast zatytułowała relacje z tych wydarzeń Gazeta Kielecka z 17 lipca 1921 roku. Gazeta Kielecka wydana została po raz pierwszy w 1870 roku. Mimo, że jednym z jej założycieli był żyd Goldhaar, to w omawianym czasie, publicystyka zamieszczana na jej łamach miała antyżydowski charakter :
W ostatnich dniach stały się Kielce widownią kilkunastu wykroczeń natury łobuzersko bandyckiej, spełnionych w okolicznościach bardzo smutnych.
Biorąc te wypadki według powierzchownego sądu można by sobie wyrobić o nich zupełnie błędne pojęcie. Należy jednak ująć je więcej ogólnie. Jądro sprawy bowiem kryje się głębiej.
Jak wiadomo, powstanie górnośląskie likwidowano bardzo pospiesznie; władze koalicyjne nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa polskiej ludności w miastach tak, że wielu b. powstańców na razie uchodzi z granic Śląska, chroniąc się na teren Polski. Między innemi grupa takich uchodźców przybyła i do Kielc. O przybyciu ich tutejsze górnośląskie Komitety obrony i walki nie otrzymały wiadomości. Władze państwowe, które chyba dobrze wiedziały, że większe partje tych uchodźców jadą w stronę Kielc nierozumnie zaniedbały zawiadomić o tem miejscowe społeczeństwo tak, że uchodźcy przebywając przez 6 dni w wagonach, przerzucani z miejsca na miejsce po przybyciu do Kielc nie zostali żadnego przyjęcia, co wywołało wśród wielu z nich jakieś dziwnie rezygnacyjne zniechęcenie i nieprzyjazny nastrój. Uwzględnić też trzeba okoliczności, że z gorączki wyjazdu uchodźców – zbiegli na nasz teren, zaopatrzywszy się przy tem w broń krótką i granaty, o co łatwo było przy likwidacji powstania. Po przyjeździe do Kielc zaczęli występy łobuzersko-bandyckie wyzyskując początkowo nastrój niechęci do kielczan jaki wśród uchodźców panował. W ten sposób wynikły w północno-zachodniej stronie miasta napady bandyckie, rabunkowe na sklepy, mieszkania i fabryki. Kroniki policyjne zanotowały już kilkanaście wypadków. Do najwięcej poszkodowanych należy niejaki Baranowski z ul. Niewachlowskiej, Moszek Majerowicz ze Starowarszawskiej. Józef Mikołajczyk, J. Wajcman i kilku innych. Wielu uczestników tych bezprawi było zupełnie pijanych i dopuszczało się łobuzerskich wybryków przeciw żydom, jak to kopanie, potrącanie bicie laskami, targanie za brodę. Na szczęście w powstających przy tem tumultach według naszych wiadomości obyło się bez większych zajść. Z nich najpoważniejszym było zranienie jakiegoś Górnoślązaka przez żyda napadniętego na ulicy. W niedzielę władze wojskowe chcąc przerwać smutne wybryki wysłane na miasto silne patrole. Powiększono również posterunki policyjne, zresztą i uchodźcy, widząc jakich osobników posiadają wśród siebie zorganizowali sami rodzaj straży, która współdziała z władzami państwowymi w wytępieniu wybryków. Województwo wydało rozporządzenie o zupełnym kilkudniowym przerwaniu sprzedaży wódki w Kielcach.
Szkoda tylko, że województwo zaniedbało przygotować społeczeństwo na przyjazd Górnoślązaków, wtedy bowiem mogło by nie dojść do żadnych ekscesów. Tak przynajmniej twierdzą starsi uchodźcy. Przypuszczają oni, że znajdujący się wśród nich opryszkowie, widząc bliskie braterskie stosunki między uchodźcami i ludnością nie odważyliby się na swoje smutne dla ogółu czyny. W ogóle odnosi się wrażenie, że województwo i władze państwowe nie okazały dostatecznej energii w przeprowadzeniu wydanych zarządzeń przeciw wybrykom, które pomimo że nie miały absolutnie ani trochę znamion rozruchów tłumnych, a więc nie przedstawiały w zasadzie trudności do opanowania, jednak zdarzały się przez parę dni – O jakiejkolwiek działalności Komitetów górnośląskich dla uchodźców nic nie słyszeliśmy17.

A tak podsumował zaistniałe wypadki dowódca Grupy Północ kpt. Alojzy Nowak:
Wypadki ostatnich dni spowodowały w oddziałach powstańczych zupełny zanik dyscypliny i subordynacji oraz rozgoryczenie skierowane przeciw Polsce i Wojsku Polskiemu mogące przynieść poważne szkody w sprawie śląskiej i ogólno polskiej. Celem zdyscyplinowania oddziałów i zaprowadzenia porządku wojskowego polecam poszczególnym dowódcom i oficerom jak najintensywniejsze zajęcie się oddziałami powstańczymi i przez częste zbiórki i przestawanie bezpośrednie oficerów z ludźmi oraz zwracanie uwagi na poważne następstwa niewłaściwego zachowania się szczególnie w chwili decydującej o losach G. [órnego] Śląska doprowadzić oddziały do zachowania się jak na żołnierza polskiego przystoi. Zwracam uwagę, że wszelka niedbałość i opieszałość w służbie tak samo zachowanie się, nieliczące się z powagą zadania przeprowadzenia likwidacji, karać będę jak najsurowiej18.

Nie odnaleziono żadnych śladów po tym, że winni tych smutnych wydarzeń zostali ukarani.

Przypisy:

1. Dr Jerzy Rosenblatt ur. 1872 roku w Lublinie. Ukończył gimnazjum w Warszawie, gdzie również rozpoczął studia medyczne, które kontynuował w Berlinie i Londynie. Podczas pierwszej wojny światowej lekarz w lazarecie Wszechrosyjskiego Ziemskiego Związku. Radny i wiceprezes rady miejskiej w Łodzi. Członek II Rady Stanu z wyborów. Prezes łódzkiego komitetu syjonistycznego i członek centralnego komitetu syjonistycznego w Polsce. Prezes Towarzystwa Literacko – Muzycznego „Hasomir”. Założyciel i komendant łódzkiego żydowskiego skautingu. Członek żydowskiej Tymczasowej Rady Narodowej. Poseł na sejm w latach 1919-1935. Zmarł w 1945 roku w Tel Avivie.
Był autorem lub współautorem kilku interpelacji i wniosków dot. prześladowania mniejszości żydowskiej w czasach II RP, m.in.: Interpelacja p. Rosenblatta i tow. z Koła Żydowskiego do pana Ministra Spraw Wewnętrznych w sprawie znęcania się policji nad ludnością żydowską. Z dnia 05.06.1924 r.; Interpelacja p. Rosenblatta i tow. z Koła Żydowskiego do pana Ministra Spraw Wewnętrznych w sprawie nieustających ekscesów antyżydowskich w b. dzielnicy pruskiej oraz na kolejach, tudzież w sprawie nieprzeciwdziałania tym ekscesom przez władze policyjne. Z dnia 06.02.1923 r.; Interpelacja posłów Rosenblatta, Hartglasa, Grunbauma i tow. do pana Ministra Spraw Wewnętrznych w sprawie napadów na żydów na dworcach kolejowych w pociągach kolei żelaznej. Z dnia 08.07.1921 r.: Interpelacja posłów Farbsteina, Thona, Rosenblatta i tow. do pana Ministra Spraw Wewnętrznych w sprawie gwałcenia sumienia żołnierzy żydów. Z dnia 15.11.1921 r.. Biogram przygotowany na podstawie: T. Rzepecki, Sejm Rzeczpospolitej Polskiej 1919 roku, Poznań 1920, s. 124-125; Baza Biograficzna Biblioteki Sejmowej.
2. Archiwum Państwowe w Kielcach (APwK), Starostwo Powiatowe Kieleckie (I). Akcje Antyżydowskie, sygn. 949, k. 4.
3. Centralne Archiwum Wojskowe (CAW), III Powstanie Śląskie - Oddział Kierowania Transportów Wojskowych przy Naczelnej Komendzie Wojsk Powstańczych. Rozkazy operacyjne i organizacyjne, I.130.25.20, k. 26-28.
4. Tamże, k. 22.
5. CAW, Naczelna Komenda Wojsk Powstańczych Górnego Śląska. Rejestr karny i dziennik sądu polowego Grupy Północnej, sygn. I.130.1.305.
6. CAW, III Powstanie Śląskie – Grupa Północna. Rozkazy oficerskie i organizacyjne Grupy Północ i Naczelnej Komendy Powstańczej, sygn. I. 130.2. 101, k.1.
7. CAW, III Powstanie Śląskie – Grupa Północna. Zestawienie sił, sygn. I.130.2.3, k.3; CAW, III Powstanie Śląskie – Grupa Północna. Rozkazy organizacyjne, sygn. I.130.2.13, k.10.
8. CAW, III Powstanie Śląskie – Grupa Północna. Dyslokacja, sygn. I.130.2.43, k. 19.
9. APwK, op. cit. k. 20-23.
10. Teczka dot. pociągów pancernych znajdujących się w Centralnym Archiwum Wojskowym (CAW) kończy się dokładnie 5 lipca 1921 roku zapisem: Zakończono z powodu likwidacji. Zob.: CAW, III Powstanie Śląskie - Oddział Kierowania Transportów Wojskowych przy Naczelnej Komendzie Wojsk Powstańczych. Akta transportów pociągów pancernych, sygn. I.130.25.38, k. 2. Kolejna trudność w ustaleniu, które z 18 pociągów pancernych biorących udział w walkach trafiły po powstaniu do Kielc polegała na tym, że pociągi te rozformowywano i łączono je z innymi składami. Do Grupy Północnej należały następujące pociągi: Powstaniec, Ślązak, Górnik, Bajaczyk, Lew, Pantera, Nowak, Zygmunt Powstaniec. Wiadomo, że do Kielc zostały wysłane pociągi pancerne (lub ich części) o nazwach: Nowak (Nowak II) dowodzony przez por. Jana Horsta z załogą składającą się z 76 żołnierzy (w czasie walki); Zygmunt Powstaniec dowodzony przez kpt. Strowskiego z załogą składającą się z 68 żołnierzy (w czasie walki); Nowina-Dolina dowodzony przez por. Gniazdowski (?) por. Piotr Jurczak; Piast (Testart) dowodzony przez por. Piniądze z załogą składającą się 54 żołnierzy (w czasie walki); Tadek Ślązak dowodzony przez por. Plucińskiego z załogą składającą się z 45 żołnierzy (w czasie walki). Zob: CAW, III Powstanie Śląskie – Grupa Północna.Rozkazy Grupy Północnej i Dowództw Okręgów Powstańczych, sygn. I.130.2.68, k.2; J. Magnuski, Pociąg pancerny „Zygmunt Powstaniec”, Warszawa 1981, s. 13-16.
11. Komenda Placu (Komenda Garnizonu) mieściła się w owym czasie w Kielcach przy ulicy Kolejowej, tak kiedyś nazywana była obecna ul. Sienkiewicza na odcinku od dworca kolejowego do ul. Planty.
12. Komenda Powiatowa Policji Państwowej mieściła się w tym czasie na ul. Mickiewicza 3, obecnie jest to kamienica na tej samej ulicy z tym że oznaczona nr 1. Kamienica ta bezpośrednio sąsiaduje z obecnym pl. Wolności stąd tak duża ilość demonstrujących miał się gdzie pomieścić.
13. Ul. Starowarszawska to obecnie ul. Piotrkowska.
14. Na mocy dekretu Naczelnika Państwa z 2 stycznia 1919 roku, oraz rozporządzenia Rady Ministrów z 18 kwietnia tegoż roku, dowódcy garnizonów zobowiązani byli na żądanie władz cywilnych do udzielenia niezbędnych sił, w celu stłumienia zbiorowych aktów gwałtu publicznego, zbrojnych wystąpień przeciwko państwu.
15. Ul. Nowowarszawska to obecnie ul. Warszawska.
16. APwK, op. cit. k. 19.
17. Gazeta Kielecka, R. 52, nr 41, s. 2-3.
18. CAW, III Powstanie Śląskie – Grupa Północ. Różne rozkazy. Rozkaz dzienny Nr 56 z dnia 18.07.1921 r., sygn. I.130.2.139, k.8. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza